Tema Modersmål Polska

II nagroda w I Konkursie Literackim: Kamila Lauer Czerwinski

Drukuj

MOJE NIEZAPOMNIANE WAKACJE

Kap, kap, kap... Deszcz. Kolejny dzień deszczu. Miala być piekna pogoda, mieliśmy robić wycieczki, mialo być tak fajnie. A tu wszyscy chorzy, no i leje kolejny dzień. „Wypad z rodzinką”, taa... A tak się cieszyłam na ten wyjazd!

- Elizo, podaj mi proszę kubek gorącej herbaty.

- Już się robi mamo!
Ile ja się narobiłam tej herbaty! Powinni mnie wpisać do księgi Guinnessa. No, ale na to szanse są małe.
- Proszę mamo. Czegoś ci jeszcze trzeba?
- Nie Elizko, bardzo dziekuję!
- Śpij teraz, sen to najlepsze lekarstwo.
- Kochana córka!
- Wychodzę na troszkę, dobra?
- Dobrze, dobrze, ubierz sie tylko ciepłlo.
- OK, no to, pa pa!

Dlaczego, dlaczego, dlaczego... Akurat moje wakacje! Jak wrócę do szkoły pewnie jak co roku wszyscy bedą opowiadać jak tam było fajnie na Wyspach Kanaryjskich, w Grecji czy w Egipcie. A ja opowiem jak pieknie padało w Kosinku! No, ale trudno. Jest jak jest. Kupiłam pączka, mmm... jaki pyszny. Jutro przyjdę i kupię ich wiecej. A to co, co ten chlopak robi?! Przecież nie wolno kopaćc w parku! Dobra, podejdę do niego i powiem, że jeżeli go strażnik złapie to po nim. O, zobaczył mnie! Co? Zasypuje dziurę i... ucieka! Biegnę za nim. Gdzie on tak pędzi?! Nie jestem specem od tego miasta, ale swoje wiem. Ale jest szybki! Ja jestem najszybsza w klasie, a ledwo nadażam! Biegnie w stronę lasu. Co, gdzie on się podział?!

Nie ma go. Mysko. Ciekawe czemu kopał w parku. Idę sprawdzić.

No dobra, to jest dziwne. W tej dziurze nic nie ma!!! A może on coś chciał zakopać? Nie wiem. Ale tu raczej nie wroci. Nie dzisiaj. Ojej, muszę sie pośpieszyć do domu! Żeby robić wiecej herbaty! Jeszcze jeden zakręt i jestem.
- Mamo jesteś na nogach?! Połóż się!
- Nie, nie już się lepiej czuję.
- Jak chcesz, ja idę spać. Dobranoc!

Kukuryku! Kukuryku! Coo, już rano? Ojej zasnęłlam natychmiast. Naprawdę musiałam być zmęczona! Wstaję. Brr. Jest lodowato.
- Cześć mamo, jak się czujesz?
- Dobrze, ale dzisiaj jeszcze zostanę w łóżku.
- OK.

Oo, dopiero szósta! Nigdy się tak wcześnie nie budzę. Może jeszcze wrocić do łóżka? Nie raczej już nie zasnę. Pójdę do parku. Ale jest zimno, w dzień jest gorąco i parno po deszczu. No, ale przynajmniej nie pada. Ojej, to znowu ten chłopak. Tym razem mnie nie może zobaczyć! Gdzie by się tu schować?! O drzewo! Znowu kopie! Ale jest madry. Strażnik zaczyna dopiero o ósmej. Co jest?! Wskoczył do dziury... i nie wychodzi! Muszę sprawdzić! Dziura nie wyglada na zbyt głeboką, wiec gdzie on się podział?! Dobra wchodzę. Ale wąska ta dziura, chyba zacznę się odchudzać! Dziwne. Takie dziury chyba nie maja korytarzy, a ta ma. WOW! Ktoś odwalił niezłą robotę kopiąc ten tunel. Idę, a raczej się czołgam. Ale tutaj ciemno! Mokro i niewygodnie. A dlugi ten tunel jak wszyscy diabli. No, nareszcie widzę jakąś kropkę światła. Robi się coraz większa, i większa, i większa, i ...ooooh rany, ale pięknie! Czuję się jakbym weszła w bajkę, i to piękną bajkę! Widzę przed sobą cudowny krajobraz. Nad jeziorem leży wioska, a dookoła niej rozciągają sie góry i doliny. O! I jest ten chłopak! Biegnie w stronę wioski. Lecę za nim. No nie, znowu mi uciekł! Trudno. Pójdę się rozejrzeć. Fuj, ale smród. Z daleka wioska wygląda pięknie, ale tak naprawdę jest tutaj okropnie! Biedni ludzie. Wyglądają na przepracowanych i niedożywionych. Z góry widać było zamek, ale stąd go nie widzę. To jest bardzo dziwne. Nie ma szkoły, sklepu ani koscioła, a domy się prawie walą. Nie widzę też żadnych zwierząt, ani dzieci. No i ta koszmarna cisza. Zapytam tą staruszkę co się tutaj dzieje. Idę w jej stronę, ale ona szybko chowa się do domu.
I tak wszyscy. To jest dziwne. Wszyscy mnie unikają i tak się zachowują jakby się mnie bali. Pójdę na zamek, może tam ktoś mi wytłumaczy co tutaj jest grane. O, tam stoi ten chłopak i wyglada na to, że obserwuje zamek. On powinien coś wiedzieć.

- Cześć, powiesz mi co tu się dzieje?
- Skad się tu wzięłaś?!
- Wlazłam za tobą w tą dziurę w parku. Co to za miejsce i co się tu dzieje?!
- Cicho badź!
- Cicho, cicho zauważyłam, że wszyscy są cicho! Więc?!
- No to bierz z nich przykład i chodź ze mną!

Zaczęł biec. A ja za nim.
- Możesz mi powiedzieć gdzie biegniemy?!
- Cicho!

Mam jakieś wyjście?! Biegnę za tym tajemniczym chłopakiem, ale gdzie?! Jeny tutaj jest jeszcze gorzej! Nikogo nie ma, śsmierdzi jeszcze bardziej, a domy, lepiej nie mowić. Nigdy w życiu nie wejdę do takiego domu. Co!! On wchodzi do najgorszej z tych chałup! No ale trudno, jeśli chce się czegoś dowiedzieć muszę za nim iść...
- Nikogo nie ma?
- Co?
- Pytam, czy nikogo tu nie ma?!
- Tu?! Chyba żartujesz!
- Chodź.

Co on kambinuje?! Najpierw wchodzi do tego strasznego, nawiedzonego domu, a potem wchodzi do szafy! To jest najdziwniejsza szafa jaką kiedykolwiek widziałam! A to dlatego, że w podłodze jest niewidoczna klapa. Chłopak ją podniósł i zaczął schodzić korytarzem w dół.
- Słuchaj gdzie ty mnie ciągniesz?
- Chciałaś sie dowiedzieć co tu się dzieje, więc ci pokazuję!
- Co ten tunel?!
- Nie, nie tunel tylko... To!

To co widzę jest niesamowite! W wielkiej grocie pracują meżczyźni i dzieci. Kiedy weszliśmy wszyscy zaczęli się na mnie gapić, a potem krzyczeć „Brawo Kaleb, brawo!”
- Nazywasz sie Kaleb?
- Tak. A ty?
- Eliza.
Kaleb scisnął mocno moją rękę.
- Jestem synem dowódcy buntowników. Witaj w podziemnym mieście.
- W „Podziemnym mieście!?” żartujesz?! Przecież to jest wioska, malutka wioska!
   I „buntowników”? jakich buntowników?!
- Zaraz ci wszystko opowiem. A przy okazji, jesteś głodna?
- No, bardzo.
- Jori! Pilp! Przynieście jakieś jedzenie! A gdzie mój ojciec?
Chłopcy stali w milczeniu, ze wzrokiem wbitym w ziemie.
- Został uwięziony przez Fobosa – powiedział jakiś mały skrzat. Kaleb zrobił się biały jak śnieg.
- Kiedy? - wymamrotał.
- Jakieś trzy godziny temu - odpowiedział skrzat.
- Z tego rozumiem, że ten cały Fobos nie jest zbyt fajnym gościem. Wytłumaczcie mi to wszystko - może będę mogła wam jakoś pomóc – powiedzialam.
- Dobrze opowiemy ci wszystko. A więc...

Wioska ta nazywa się Titania. Dawno temu było tutaj pieknie. Ludzie żyli w zgodzie, pomagali sobie nawzajem i upiększali wioskę. Rzadził nami Tytanus, bardzo dobry człowiek. Gdy były straszne susze on pomagał ludziom, choć był władcą. Tytanus ożenił się z Titaninią. Niestety, gdy Titaninia urodziła syna zmarła. Tytanus był zrozpaczony. Teraz wszystkie swoje nadzieje  pokladałl w synu Fobosie. Gdy Fobos mial 12 lat Tytanus zachorował i po kilku latach zmarł. Niestety, Fobos nie miał takiego serca jak jego ojciec. Serce jego było z lodu. Odebrał ludziom ich majątki i kazał dla siebie pracować. Ci, ktorzy mu się sprzeciwiali znikali i nigdy już nie wracali. I tak jest do dzisiaj.
- Ale to jest straszne!
- Sama widzisz jak ludzie tutaj żyją. Trzy lata temu powstał bunt. Moj ojciec został przywódcą buntowników. Jest nas coraz więcej i więcej. Szykujemy się do wielkiego ataku na zamek Fobosa. Teraz rozumiesz?
- Tak, oczywiście. Ale po co przechodzisz na drugą stronę?
- Przenoszę jedzenie i broń.
- Rozumiem. Kiedy planujecie atak?
- Dziś o zmroku.
- Dobrze, pomogę wam.
- Naprawdę chcesz?!
- Tak.
- Ale...
- Żadnych ale, co mam robić?
- Idź na drugą stronę i przynieś dużo jedzenia. Pójść z tobą?
- Nie, nie trzeba. Cześć!

Rany! Jestem buntowniczką! I to prawdziwą. Muszę się pospieszyć. O jest dziura. Jeju znowu jest tak strasznie ciemno. No, phu, jestem na miejscu. Teraz pędem do domu.
- Halo, jest tu kto?
- Cześć Elizko.
- Mamo pożycz mi, proszę, 20 zlotych.
- Dobrze, weź sobie z portmonetki.
- Dzięki, pa.
Phuu, dobrze, ze nie pytała po co mi tyle kasy. Co by tu kupić? Hmm. O już wiem. No, pełny plecak chleba. A teraz na drugąa stronę.
- Psst, jesteś tam?
- Jestem, jestem, dawaj towar - uslyszałam znajomy glos Kaleba z dziury.
- Masz - podalam mu plecak i szybko wskoczyłam do dziury.

Wyszliśmy w znajomym miejscu i od razu wskoczyłam do drugiego tunelu, który prowadził do Podziemnego Miasta.
- Kaleb!
- Mm, co?
- Przecież jest prawie zmierzch, za ile zaczynamy?
- Za godzinę. Teraz idź i rozdaj ludziom chleb.
- Dobra.
Chleb znikał błyskawicznie – wszyscy byli naprawdę głodni! Nagle usłyszałam:
- Jest piąta, zaczynamy.
- No to z Panem Bogiem. Ruszajcie!

Bum, bum, bum! To Keri, siostra Kaleba waliła w  bęben z całych sił! Atak!!!
Biegnę, biegnę wrzeszcząc: Atak! Biegnę chociaż wiem, że to co robię jest bardzo, ale to bardzo niebezpieczne. Ale biegnę. Biegnę dla tych wszystkich ludzi. Teraz zaczyna sie bitwa!

Bum, trasz, bach! Okropne dzwięki. Wszyscy się biją, wszyscy walczą. Buntownicy dla wolności, a strażnicy dla swojego pana. Ja też się biję chociaż tego nienawidzę. Ale mam jakieś wyjście?! Nie chcę przecież sama zginąć!
- Elizooo, uważaj!
- Gdzie?! Bum...
- Hej, hej, Elizo!
- Co, co sie stało? Aaaa, moja głowa!
- Jeden ze strażników podbiegł od tyłu i uderzył cię w głowę. Od razu zemdlałaś. Mysleliśmy, ze zginełąś, ale na szczęście żyjesz!
- Taak, ja też się cieszę.WOW! Ale sala. Jesteśmy w zamku?
- Tak! Wygraliśmy bitwę! Zaczynamy odbudowywać wioskę. Ale najpierw bedzie koronacja.
- Wspaniale. Mogę na nią pojść?
- Jasne. Chodź!


W wielkiej sali czekały na Kaleba tłumy ludzi. Wszyscy wrzeszczeli z radości! Ojciec Kaleba
Wlożył mu na głowę koronę Tytanusa. Zagrały trąby i rozpoczęła się wielka uczta.
Zaraz  po uczcie Kaleb poprosił:
- Rini posprzatajcie proszę. Ja idę odprowadzić Elizę.
- Elizo, w imieniu całego naszego ludu, dziekuję ci za pomoc!
- Nie ma sprawy. Czy kiedykolwiek was jeszcze zobaczę?
- Watpie. Przejście zamyka się za dwie godziny na kolejne sto lat.
- Szkoda. To był dla mnie zaszczyt wam pomóc.
- Za to, że nam pomogłaś ofiarujemy ci ten kamien.
- Dziekuję, jest piękny!
- Do widzenia Elizo.
- Do widzenia Calebie.

Po raz ostatni czołgam sie wąskim korytarzem. W ręku trzymam kamień od Tiańczyków. Pędem biegnę do domu, w drzwiach czeka na mnie mama.
- Córcia! Co ci się stało?!
Mama delikatnie dotyka mojej glowy.
- Nic, nic, Mamo.
- Aha nic. Widze, że „nic”. To może mi przynajmniej powiesz, po jakiego diabla kupiłaś cały plecak chleba?!!

 

"Bazyliszek wśród czarownic"
19 i 20 sierpnia (piątek i sobota) o godz. 13.00 na Ryssgården przed Stadsmuseet (T-Slussen) odbędzie się przedstawienie "Bazyliszek wśród czarownic". Jest to teatr uliczny, który był już poprzednio ze spektaklem Smok Wawelski. Sztuka przedstawiana jest za pomocą lalek-maszkaronów, które maja po 2 metry wysokości. Ponieważ jest to widowisko plenerowe jest bez słów i dlatego można zaprosić swoich szwedzkich znajomych i przyjaciół bez względu na wiek. W sobotę dodatkowo razem z teatrem wystąpią Piastowie. Wstęp jest bezpłatny. Przedstawienie odbywa się w ramach Kulturfestivalen.

Włącz Polskę!

WlaczPolske

Prez. Komorowski...

prezydent-dla-mlodych

Kultura w sieci

kula

Serwis Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który pozwoli dzieciom na poznanie POLSKI jako ciekawego miejsca ... z bogatą kulturą i sztuką ... ale też ciekawą historią, tradycjami, dziedzictwem... miejsca, które warto odkryć. Polecamy!

Baza jęz polskiego

bnd-drzewo


Zasoby PCN

pcn