Tema Modersmål Polska

nie-ma-dzieci-sa-ludzie

4 konf - STUDIEHANDLEDNING PÅ MODERSMÅL - PRZYUCZANIE W JĘZYKU POLSKIM

Drukuj

Celowo napisałam tytuł mojego wystąpienia po szwedzku, bo trudno jest znaleźć jednowyrazowe określenie po polsku, które w pełni oddawałoby istotę tego pojęcia.

(W lutym, z okazji Dnia Języków Ojczystych, Zarząd Związku Nauczycieli Polskich w Szwecji, rozpisał konkurs na najlepsze tłumaczenie określenia ”studiehandledning på modersmål”. Nie napłynęła ani jedna propozycja i sądzę, że jedną z przyczyn braku tego tłumaczenia był fakt, że definicję ”studiehandledning på modersmål” trudno jest znaleźć w szwedzkich materiałach źródłowych.)


  1. W broszurze ”Vad är studiehandledning? Information till skolor och föräldrar” wydanej przez ”Språkenheterna Biskopsgården. Gunnared. Linnéstaden” czytamy:
    ”Studiehandledning” jest nauczaniem w języku ojczystym uczniów, którzy nie mogą w pełnym zakresie uczestniczyć w procesie nauczania w klasie z powodu niewystarczającej znajomości języka szwedzkiego. Nauczanie to udzielane jest w języku ojczystym lub w języku, w którym uczeń był nauczany wcześniej.”
  2. W książce ”Språket är kulturens spegel” autorstwa Bo Johanssona, Jörgena Niklassona i Britty Weiler (INVA Språkpedagogiska Institutet.1995) czytamy:
    ”…Uczniowie imigranci mają prawo do studiehandledning w swoim języku, tzn. zagłębiania się w treść różnych przedmiotów szkolnych w swoim języku ojczystym.... Następnie, nauczyciel języka szwedzkiego pomaga uczniowi przetłumaczyć zdobytą wiedzę i nowe pojęcia na język szwedzki.”

Wychodząc z tych definicji, znalazłam określenie, które, moim zdaniem, oddaje istotę ”studiehandledning på modersmål”, a mianowicie przyuczanie w języku ojczystym. (według „Słownika języka polskiego”: przyuczać to ucząc sprawić, wdrożyć do czegoś, nauczyć czegoś praktycznie, przyuczyć dziecko do porządku, kogoś do zawodu, do jakiejś pracy. Takim pojęciem będę się posługiwać w moim wystąpieniu.

Według szwedzkiego Urzędu ds. Szkolnictwa ”studiehandledning på modersmål” jest formą szczególnej pomocy w nauce nowo przybyłym uczniom, dla których z powodu zmiany kraju zamieszkania, zmienił się język, przy pomocy, którego uczeń do tej pory pogłębiał swoja wiedzę i umiejętności.

Ale nie tylko dalszy rozwój ucznia wchodzi w to określenie. Również wdrażanie ucznia w szwedzki system szkolnictwa, jego podstawowe wartości i formy pracy należy zaliczyć do przyuczania. (Ten proces obejmuje najczęściej również rodziców nowo przybyłego ucznia.) Przyuczanie prowadzone jest w dużym stopniu przez dwujęzycznego nauczyciela, w Szwecji zwanym ”modersmålslärare” (kiedyś hemspråkslärare), przy współpracy z personelem szkoły. Obowiązki nauczyciela języka ojczystego są bardzo szczegółowo opisane w tzw. KUS.


Prawo do pomocy ze strony dwujęzycznego nauczyciela mają nowo przybyli uczniowie, czyli uczniowie mający inny niż język szwedzki język ojczysty oraz niewładający szwedzkim, a którzy przybyli do Szwecji w okresie późnoprzedszkolnym lub przerywając już rozpoczętą naukę w szkole podstawowej, gimnazjalnej lub licealnej. Na stronach internetowych Urzędu ds. Szkolnictwa można również przeczytać, że nowo przybyli uczniowie to dzieci i młodzież urodzeni poza granicami Szwecji, a mieszkający tutaj nie dłużej niż trzy lata.


Nowo przybyłych uczniów charakteryzują następujące cechy:

  1. są w różnym wieku, gdy przeprowadzają się do Szwecji
  2. nie znają języka szwedzkiego
  3. nie znają celów i metod nauczania oraz sposobu pojmowania wiedzy w szwedzkiej szkole
  4. znają już język polski, a często znają (w różnym stopniu) jeszcze inny język, najczęściej jest to angielski
  5. posiadają wiedzę i umiejętności z zakresu przedmiotów szkolnych.

Te dwie ostatnie cechy charakteryzujące nowo przybyłych uczniów, a więc znajomość przynajmniej jednego języka i posiadanie pewnej wiedzy i umiejętności „szkolnych”, dają odpowiedź na ewentualne pytanie: „dlaczego ci uczniowie mają korzystać z przyuczania po polsku?”. Dla nas, nauczycieli na codzień pracujących z dziećmi, które zmieniły kraj zamieszkania, takie pytanie wydaje się zbędne. Ale nie dla rodziców tych dzieci. Właśnie im, trzeba wyjaśnić, że uczeń, który przeprowadził się z Polski do Szwecji powinien kontynuować naukę w szkole, zdobywając wiedzę do dalszego kształcenia. Zna przecież język polski i ten język może dalej służyć jako narzędzie do nauki. Wiedza ucznia i jego umiejętności, obojętnie na jakim są poziomie, nie mogą czekać, aż uczeń opanuje nowy język, w tym przypadku szwedzki, w takim stopniu, aby mógł spełniać rolę, jaką do tej pory spełniał polski, czyli być narzędziem służącym dalszemu rozwojowi.


To może być zbyt długi okres, około 5 letni, przy założeniu, że wszystkie czynniki wpływające na szybkość przyswajania nowego języka będą oddziaływały pozytywnie.


Naukowcy są zgodni: aby nowo przybyły uczeń miał równe szanse ze swoimi szwedzkimi rówieśnikami na zdobycie satysfakcjonującego go zawodu, muszą na takiego ucznia oddziaływać równolegle trzy czynniki, a mianowicie:

  1. nauka języka szwedzkiego
  2. dalszy rozwój języka polskiego
  3. przyuczanie po polsku lub/i dwujęzyczne nauczanie.

Rezultat badań nad SPRINT jest jednoznaczny:

  1. rozwój funkcji intelektualnych języka i rozwój języka są od siebie zależne
  2. rozwój języka pierwszego ma wpływ na rozwój języka drugiego
  3. języki wzajemnie się wspierają
  4. ważnym warunkiem w procesie nauki lub rozwoju języka jest sensowne (celowe) używanie tego języka
  5. rozwój języka i pogłębianie wiedzy nakładają się na siebie.

Kenneth Hyltenstam mówi: „Powszechne jest mniemanie, że dzieci uczą się nowego języka niesamowicie szybko, jeśli przebywają w środowisku, w którym używa się tego języka. Częściowo jest to prawdą, ale dotyczy to wymowy, gramatyki i zakresu słów z życia codziennego. Dzieci mówią, jakby były urodzone w tym kraju, ale dotyczy to tylko rozmów na „teraz i tutaj”. Takie podstawy języka drugiego uzyskują dzieci po 2 – 3 latach pobytu.”


Na dalszych stronach, odnośnie dzieci do trzynastego roku życia: „Zatrzymanie procesu rozwoju języka ojczystego oznacza również przerwanie poszerzania zasobu pojęć i dlatego początek rozbudowywania zasobu pojęć w nowym języku przesunie się o kilka lat. W tym czasie, tzn. kiedy dziecko tak drastycznie zmienia język, nie ma ono żadnego efektywnego narzędzia porozumiewania się, przyswajania wiedzy czy też przeprowadzania procesów myślowych.”


W publikacji Urzędu ds. Szkolnictwa w podsumowaniu napisano: „Droga do dobrej znajomości języka szwedzkiego prowadzi przez język ojczysty ucznia.”

W niektórych obwodach szkolnych prowadzi się nauczanie nowo przybyłych uczniów umożliwiające zarówno rozwój języka ojczystego ucznia, jego wiedzy z różnych przedmiotów szkolnych, jak i efektywną naukę języka szwedzkiego. Dotyczy to głównie dużych miast i języków, które są liczniej reprezentowane niż język polski. Przykładem jest Värner Rydénskolans rektorsområde w Malmö, gdzie od 2004 roku prowadzi się nauczanie w dwujęzycznych klasach początkowych. Działalność ta dotyczy języków arabskiego i albańskiego. Rezultaty są bardzo dobre, szkoła chce, aby ta działalność była zatwierdzona na stałe.


Inny przykład pochodzi z Eskilstuny, dotyczy uczniów ze szwedzkiej szkoły gimnazjalnej. I też rewelacyjne wyniki.

Wyniki badań naukowych oraz doświadczenia szkół wpłynęły na decyzje Urzędu ds. Szkolnictwa, który proponuje w cytowanym już przeze mnie dokumencie, aby polepszyć działania szkół w zakresie pracy z nowo przybyłymi uczniami, m.in. w następujących dziedzinach:


  • wzmacniające język nauczanie przedmiotów szkolnych i „jednojęzyczne” nauczanie angielskiego i języków nowożytnych

Parę słów wyjaśnienia odnośnie „jednojęzycznego” nauczania języka angielskiego i języków nowożytnych.

Nauczyciele używają języka szwedzkiego jako środka przy nauczaniu angielskiego. Na przykład sprawdziany i testy często zawierają zadania, w których uczeń ma przetłumaczyć słowa, zwroty lub większy tekst na język szwedzki lub przetłumaczyć ze szwedzkiego na angielski. Taka forma sprawdzania kompetencji językowej bardzo utrudnia wykazanie się umiejętnościami i wiedzą z języka angielskiego nowo przybyłym uczniom.

  • nauczanie języka ojczystego, przyuczanie w języku ojczystym i nauczanie przedmiotów w języku ojczystym ucznia.

W dokumencie występuje określenie „polepszyć działanie szkól” i moim zdaniem jest to zupełnie słuszne. Dzisiejsze przepisy prawne umożliwiają przyznanie i udzielenie uczniowi pomocy w jego języku ojczystym. Do podjęcia takiej decyzji, a może ją podjąć tylko rektor, wystarczy §4 z rozdziału 5 rozporządzeń szwedzkiej szkoły, który ma następujące brzmienie:


”Uczeń powinien otrzymać dodatkową pomoc w nauce, jeśli zachodzi podejrzenie, że uczeń nie osiągnie podstawowych celów nauczania określonych dla klasy piątej lub dziewiątej lub uczeń z jakichś innych powodów potrzebuje szczególnej pomocy”. Pomoc taka może być zorganizowana zamiast nauczania według rozkładu lekcji lub jako ich uzupełnienie.

W tym samym rozdziale, ale §1 czytamy m.in.:


„Jeśli poprzez informację otrzymaną od personelu szkoły, ucznia, jego prawnych opiekunów lub w jakiś inny sposób okaże się, że uczeń potrzebuje szczególnego działania wspierającego go, rektor powinien dopatrzeć, aby powstał program pomocy uczniowi. Uczeń i jego opiekunowie powinni mieć możliwość uczestnictwa przy jego powstawaniu.

W rozporządzeniach dotyczących szkoły podstawowej jest jeden rozdział, numer 5, poświęcony różnym formom pomocy należnej uczniowi. Mówi się w nim o prawie ucznia do m.in.

  1. przyuczania w języku ojczystym ucznia (§2 i 3)
  2. indywidualnym toku nauczania (§10)

W rozdziale 2, §7 daje się uczniowi prawo do dwujęzycznego nauczania, ale tylko dla uczniów z klas 1 – 6.


Liczba godzin nauczania w języku ojczystym ucznia powinna zmniejszać się w miarę upływu czasu. W tym samym rozdziale rozporządzeń umieszczone są prawa uczniów do nauki języka ojczystego (§9 – 14) oraz nauki języka szwedzkiego (§15 - 20).

Będąc w temacie praw uczniów, chcę zwrócić uwagę na treść punktu 1 w planie nauczania dla szkolnictwa obowiązkowego, klas przedszkolnych i świetlic:


„Edukacja ucznia powinna być dostosowana do predyspozycji i potrzeb każdego ucznia. Powinna ona brać pod uwagę pochodzenie, wcześniejsze doświadczenia, język i wiedzę ucznia w taki sposób, aby wspierała jego dalszą naukę i pogłębianie wiedzy.”

Czy tych praw się przestrzega? Czy uczniom przybywającym do Szwecji zapewnia się taką pomoc, jakiej wymaga ich sytuacja? Wiarygodną informację, będącą odpowiedzią na powyższe pytania, byłyby dane statystyczne, pewnego rodzaju zestawienie, które podawałoby, w jakim wymiarze nowo przybyli uczniowie mają w pierwszych latach nauki dostęp do nauki szwedzkiego, polskiego i przyuczania po polsku. Nie ma takich danych, nawet ogólnego, bez wyszczególnienia na poszczególne języki. Próba zbadania stanu pomocy nowo przybyłym uczniom były badania obejmujące 30 gmin, przeprowadzone w 2004 roku przez Myndigheten för Skolutveckling. Powstał raport zawierający wyniki tych badań, ”Vid sidan av eller mitt i?” Dnr 2004:282), z którego zaczerpnęłam parę liczb.

W wybranych gminach nowo przybyli uczniowie stanowili 54% wszystkich dzieci w wieku 0 – 20 lat przybyłych do Szwecji w 2002 roku, czyli około 14 000. Na 51 ankiet odpowiedziało 41 adresatów. Wyniki są niepokojące, jeśli popatrzymy na przykład: jaki procent uczniów obcego pochodzenia nie kończy szkoły podstawowej z ocenami uprawniającymi do nauki na jednym z ogólnopaństwowych programów gimnazjalnych?:


  1. 18 % z tych, którzy mieszkają w Szwecji 9 lat
  2. 30% z tych, którzy mieszkają w Szwecji od 5 do 8 lat
  3. 58 % z tych, którzy mieszkają w Szwecji krócej niż 4 lat.

Inny przykład: na pytanie, w jakim stopniu proponuje się uczniom nauczanie przedmiotów szkolnych w języku ojczystym ucznia, 45% odpowiedziało, że wcale, a 26%, że w niskim stopniu.

Czytając wyniki tego raportu, można by się pokusić o komentarz: „to przecież było 4 lata temu, od tego czasu dużo się zmieniło!”. Na pewno jest to w jakiejś części prawdą, instytucje i urzędy szwedzkie pracują nad poprawieniem sytuacji nowo przybyłych uczniów: opracowują wytyczne, organizują seminaria i szkolenia dla polityków, dyrektorów szkół, nauczycieli oraz przydzielają dodatkowe fundusze.
Moje doświadczenie mówi, że prawa regulujące szczególną pomoc uczniom nowo przybyłym nie jest przestrzegane, a wynika to z:

  1. Niskiego poziomu wiedzy na temat sytuacji językowej nowo przybyłych uczniów u polityków, dyrektorów szkół, nauczycieli i innego personelu pedagogicznego. Na potwierdzenie tego chociażby jedna z propozycji poprawy sytuacji nowo przybyłych uczniów z dokumentu „Narodowa strategia kształcenia nowo przybyłych dzieci i młodzieży”.

  1. Nieznajomości przepisów prawnych regulujących dodatkową pomoc dla uczniów u wyżej wymienionych osób oraz nauczycieli języka polskiego. W innym dokumencie podane są prawdopodobne przyczyny nieprzestrzegania postanowień o nauczaniu języka ojczystego, szwedzkiego i przyuczania w języku ojczystym.

Proszę zwrócić uwagę na ostatnie zdanie, kiedy dziecko otrzymuje pomoc ze strony reedukatora. Nie wątpię w wysokie kwalifikacje tych nauczycieli, ale to nie jest ten typ pomocy, której nowo przybyłe dzieci potrzebują. To zdarza się często, sama mam uczniów, którzy mają zajęcia z reedukatorem i nie mogę temu przeciwdziałać.

  1. Niewiedzy rodziców w obszarach:
    a) Drogi do dwujęzyczności i funkcjonowania dwujęzyczności
    b) Szwedzkiego systemu szkolnictwa
    c) Praw przysługujących uczniom.

W sytuacjach, kiedy nowo przybyły uczeń nie otrzymuje odpowiedniej pomocy, nie można mówić o równych szansach zdobycia wykształcenia. Taka sytuacja jest niezgodna z prawem szkolnictwa szwedzkiego i umów międzynarodowych: jedno z rozporządzeń Unii Europejskiej dotyczące swobodnego przepływu osób, mówi:


„Dzieci obywatela jednego z krajów członkowskich, który był lub jest zatrudniony w innym kraju członkowskim, powinny mieć dostęp do szkół powszechnych tego państwa… na takich samych warunkach, co obywatele tego kraju, jeśli dzieci tam mieszkają. Kraje członkowskie powinny protegować każde działanie, aby umożliwić tym dzieciom udział w edukacji w najlepszych możliwych warunkach.”
Podając takie argumenty, a mam na myśli wyniki badań naukowych i podstawy prawne umożliwiające udzielenie nowo przybyłym uczniom pomocy w nauce po polsku, powinniśmy przekonać rodziców i dyrektorów szkół, że decyzja o takiej formie pomocy jest konieczna.

Następny etap jest trudniejszy, bo trzeba zdecydować, w jakim stopniu, czyli ile godzin tygodniowo można uczniowi przydzielić. Nie ma przepisów ani rozporządzeń, które tą sprawę regulują. Najbliżej określenia ilości lekcji na przyuczanie ucznia po polsku jest rozporządzenie już przeze mnie przywoływane,


a mianowicie rozdział drugi rozporządzeń szkoły podstawowej, § 7, które mówi, że dla uczniów klas 1 – 6 gmina może zorganizować nauczanie w dwóch językach, z tym, że czas na dwujęzyczne nauczanie powinien stanowić najwyżej połowę całkowitego czasu nauczania ucznia oraz nauczanie powinno być zaplanowane w taki sposób, aby czas nauczania ucznia po szwedzku sukcesywnie wzrastał.

Nie spotkałam się z przypadkiem przydzielenia uczniowi więcej, niż 4 godziny w tygodniu przyuczania po polsku. Najczęściej, jeśli już decyzja dyrektora szkoły jest pozytywna, uczniom klas 0 – 3 przydziela się 1 godzinę tygodniowo, uczniom klas 4 – 6 1 – 2 godzin. Dla klas 7 – 9 nie ma żadnych wytycznych, co do ilości godzin i różnie to wygląda w różnych szkołach. Rozmowy, w czasie których zapada decyzja co do ilości godzin, odbywają się najczęściej między nauczycielem języka ojczystego i dyrektorem szkoły. A tak właśnie nie powinno być.

W momencie, w którym odbywa się przyjęcie ucznia do szkoły, powinno odbyć się spotkanie dyrektora szkoły, nauczyciela języka szwedzkiego, nauczyciela języka ojczystego, wychowawcy klasy, do której uczeń będzie należał, pielęgniarki, ucznia i jego rodziców. Na takim spotkaniu powinno się:

  1. Określić, do której klasy uczeń powinien być zapisany. Uczniowie przyjeżdżający z Polski mają najczęściej ze sobą świadectwa ukończenia klasy. Na tej podstawie oraz porównania programów nauczania szkół szwedzkich i polskich można podjąć taką decyzję. Uczeń już od pierwszego dnia (obojętnie, czy będzie chodził do klasy lub grupy przygotowawczej) musi przynależeć do klasy, przede wszystkim ze względu na uczucie przynależności i dobre funkcjonowanie przyuczania.
  2. Zdiagnozować potrzeby ucznia w obszarze:
    a) nauki języka szwedzkiego
    b) rozwoju języka polskiego 
    c) ewentualnej kontynuacji nauki języka angielskiego i/lub innego obcego języka
    d) dalszej nauki materiału z poszczególnych przedmiotów
  3. podjąć decyzje odnośnie:
    a) formy i zakresu nauki języka szwedzkiego
    - klasa przygotowawcza (np. na cała gminę)
    - grupa języka szwedzkiego (np. gdy istnieje w danej szkole)
    b) przyuczania w języku ojczystym lub nauczania dwujęzycznego
    - ile godzin w tygodniu
    - z jakich przedmiotów
    - w jakim czasie (lekcje z dwujęzycznym nauczycielem mogą odbywać
    się po zakończeniu lekcji, w czasie trwania lekcji, kiedy uczeń może
    opuścić klasę)
    b) kontynuacji nauki języka polskiego
  4. ułożyć plan działania na na najbliższy okres, np. 3 miesiące
  5. udzielić rodzicom wszelkiej informacji na temat funkcjonowania szwedzkiego systemu szkolnictwa

Taki sposób przyjmowania uczniów jest może powszechny w niektórych gminach, ale nie w tych, które znam.

Praca nauczyciela języka polskiego w niektórych gminach, przypomina czasami walkę o minuty, które maja być przeznaczone na właściwą i natychmiastową pomoc dla ucznia.
W mojej gminie jest dzisiaj ośmioro uczniów, którzy są nowo przybyłymi. Stanowią oni 40% wszystkich uczniów polskiego pochodzenia, korzystających z prawa do nauki języka polskiego. Oto ich sytuacja:

Charakterystyczne w przyjęciu tych uczniów do szwedzkiej szkoły było:

  1. na pierwszym spotkaniu z uczniem i jego rodzicami nie było dyrektora szkoły, ani ewentualnych wychowawców
  2. nikt nie żądał świadectw ukończenia klasy w polskiej szkole od żadnego ucznia (w celu oceny, ile uczeń już umie, do której klasy w szwedzkiej szkole powinien być zapisany)
  3. nikt i nigdy nie opracował indywidualnego planu działania szkoły, aby zapewnić uczniowi rozwój oraz najlepszą i najodpowiedniejszą pomoc.
    (Dużym utrudnieniem w w mojej gminie jest nauczycielka języka szwedzkiego pracująca w klasie przygotowawczej. Ma ona bardzo tradycyjne spojrzenie na wprowadzanie nowo przybyłych uczniów do szwedzkiej szkoły: uczeń powinien cofnąć się o jeden rok szkolny, nauczyciele języków ojczystych powinni pomagać tylko w nauce języka szwedzkiego, stopień znajomości języka szwedzkiego decyduje o tym, do której klasy uczeń będzie chodził po „wyjściu” z klasy przygotowawczej, którą zresztą nazywa klasą międzynarodową.)
  4. każda godzina przyuczania po polsku jest wytargowana, okres między przyjęciem ucznia a decyzją o ilości godzin w tygodniu na przyuczanie trwa 2 – 3 miesiące.

Ja mam zajęcia tylko z pięcioma uczniami, trzech uczniów ma pod swoją opieką inna nauczycielka języka polskiego.


SVA-język szwedzki A  SH-przyuczanie po polsku  MM-język polskird-reedukator

Nie mogę dać jednoznacznej odpowiedzi na pytanie, ile godzin przyuczania po polsku powinni otrzymać nowo przybyli uczniowie. Każdy uczeń ma indywidualne potrzeby, które należy wziąć pod uwagę przy podejmowaniu decyzji. Duże znaczenie będzie miała forma nauczania języka szwedzkiego. Jeśli uczeń trafi do tzw. klasy lub grupy przygotowawczej (tutaj mała uwaga: klasy i grupy przygotowawcze mają status grup nauczania specjalnego i dlatego powinna być wyraźna zgoda rodziców na przynależność dziecka do takiej klasy/grupy), które mają zwykle zajęcia do około 13-tej, absolutnym minimum byłoby 6 lekcji, każda po 40 minut, w tygodniu. Jeśli uczeń zaczyna od razu w klasie, ze swoimi rówieśnikami (przy założeniu, że otrzymuje nauczanie szwedzkiego), to dwujęzyczny nauczyciel powinien mu towarzyszyć na pozostałych lekcjach. W początkowych tygodniach również na gimnastyce, muzyce, plastyce, zajęciach praktyczno-technicznych, itp. Zaznaczyłam, że w początkowych tygodniach dlatego, że w tym czasie uczeń zapozna się z zasadami bezpieczeństwa na lekcjach i z rutynami, które w późniejszym czasie pomogą mu funkcjonować podobnie jak inni uczniowie.

W klasach przedszkolnych, tzw. „zerówkach” głównym celem jest przygotowanie dziecka do zajęć szkolnych, aby rozpoczynając klasę pierwszą dzieci były mniej więcej na tym samym poziomie dojrzałości. Rola nauczyciela przyuczającego powinna być warunkowana tym samym celem. Z mojego doświadczenia wynika, że nauczyciele szwedzkiego A nie bardzo sobie radzą w pracy z dziećmi w takim wieku: mają problemy z dobraniem metod nauczania, dzieci na ogół nie umieją pisać ani czytać. Szkoły natomiast bardzo chętnie przydzielają takiemu dziecku pomoc reedukatora, tak jakby ten mógł zastąpić nauczyciela szwedzkiego A i nauczyciela języka polskiego.

W klasach 1 – 3 występuje duża różnica w formie prowadzenia lekcji. W tych klasach dwujęzyczny nauczyciel (po introdukcji ucznia w klasie) powinien pracować z matematyką oraz w zakresie tzw. bloku tematycznego. Ja wybieram zadania z treścią i albo pracuję z nimi na lekcji, albo przygotowuję tłumaczenie, z którego dziecko może skorzystać, gdy nie rozumie treści po szwedzku. Jest to forma wsparcia językowego). Nie powinno być tak, że nieznajomość lub braki w języku szwedzkim opóźniają rozwój dziecka w matematyce. (Tabliczkę mnożenia „odpytuję” po szwedzku.) Jeśli chodzi o bloki tematyczne, to przygotowuję materiał po polsku i wprowadzam dziecko w temat zanim robi to szwedzki nauczyciel w klasie. Dzięki temu uczeń łatwiej zrozumie nowy materiał i przyswoi więcej informacji po szwedzku. Raz w tygodniu spotykam się z nauczycielem i wtedy podsumowujemy miniony tydzień i planujemy następny.

W tabeli jest to uczeń, którego nazwałam A1. Powtarza on klasę trzecią, co byłoby zbędne, gdyby uczeń otrzymał chociażby taką pomoc, jaką ma dzisiaj, od razu, po przyjeździe z Polski.

Klasy 4 – 6 mają wyraźniejszą strukturę podziału na przedmioty niż klasy 1 – 3, ale bez szczegółowego planowania z nauczycielem nauczającym w danej klasie, przyuczanie nie może dobrze funkcjonować. W tym terminie mam dwóch uczniów w klasie piątej i jednego w klasie szóstej (A2, A3 i A5). Uczniowie A2 i A5 chodzą do tej samej klasy, co pozwoliło uzyskać „aż” dwie lekcje przyuczania. Z tymi uczniami pracuję głównie z przedmiotem zwanym w Szwecji OÄ i matematyką. Mam wszystkie podręczniki, z którymi pracuje klasa, z nauczycielką siedzimy naprzeciwko siebie, tak że kontakt i planowanie mamy bardzo ułatwione. Dla tych uczniów przygotowuję streszczenie po polsku tego rozdziału, z którym będą pracować w następnym tygodniu, obojętnie czy jest to geografia, historia czy religioznawstwo. Najpierw są wprowadzani w temat po polsku, potem poszerzamy o zawartość, którą otrzymali na lekcji po szwedzku. (Pytania podsumowujące tekst – szukanie odpowiedzi w podręczniku – przepisanie odpowiedzi, a w późniejszym okresie samodzielne ułożenie własnych zdań.)

Z matematyką nie mają jak na razie większych problemów, może czasami potrzebują pomocy przy rozwiązywaniu zadań tekstowych. Natomiast wszystkie planowane sprawdziany tłumacze na język polski i uczniowie zaglądają do nich, gdy nie rozumieją treści zadania po szwedzku.

Klasy piąte piszą obowiązkowe ogólnopaństwowe sprawdziany, m.in. z matematyki. Ten sprawdzian też otrzymali po polsku, jako wsparcie językowe. (Do wszystkich członków Związku wysyłałam zapytanie, czy nie mają nowo przybyłych uczniów w klasie piątej. Moim celem było udostępnienie przetłumaczonego już na język polski sprawdzianu. Czy nie powinniśmy się zwrócić do szwedzkiego Urzędu d/s Szkolnictwa z prośbą o zapewnienie wszystkim nowo przybyłym uczniom takiego sprawdzianu po polsku? Czy ktoś przetłumaczył tegoroczny sprawdzian dla klas dziewiątych?) Jeśli jakieś zadanie wymaga pisemnego opisu rozwiązania, uczeń pisze je po polsku, ja tłumaczę na język szwedzki, a nauczyciel ocenia. To naprawdę funkcjonuje! Pamiętajmy, że sprawdza się wiedzę i umiejętności ucznia z matematyki, a nie ze szwedzkiego.

Uczeń, którego nazwałam A3 otrzymał pomoc w formie przyuczania po polsku po trzech miesiącach uczęszczania do szwedzkiej szkoły, kiedy sytuacja była bardzo krytyczna. Ten uczeń nie czuł się dobrze ani w szkole, ani w klasie, bardzo tęsknił za Polską. Szkoła skontaktowała się ze mną, gdy uczeń zaczął uciekać ze szkoły do domu, odległego zresztą o 4 km. To chyba był jedyny przypadek, gdy na pierwszym spotkaniu z dyrektorem szkoły nie musiałam przekonywać, że uczeń powinien otrzymać pomoc w formie przyuczania po polsku. Z nauczycielem klasy, do której uczęszcza ten uczeń, spotykam się raz w tygodniu, aby szczegółowo zaplanować, w jaki sposób przygotować ucznia do nowych tematów. Omawiając przypadek tego ucznia, chciałabym zatrzymać się trochę przy matematyce.

Gdy uczeń zaczął uczęszczać na lekcje w tej szkole, okazało się, że jego wiadomości z matematyki są szersze niż szwedzkich uczniów z klasy czwartej. Jego wysiłki skupiły się więc na terminologii po szwedzku i rozwiązywaniu zadań tekstowych. (Moim zdaniem ważnym momentem w nauce szwedzkiego A jest pisanie odpowiedzi.) Na początku tego roku szkolnego dyrektor szkoły zdecydował, że uczeń nie potrzebuje aż tylu godzin przyuczania po polsku i obniżył tygodniową liczbę godzin do dwóch, z sugestią, aby pracować z OÄ. Po trzech miesiącach okazało się, że uczeń nie nadąża za klasą z matematyką. Przyczyną okazało się niezrozumienie nowego działu. Wiadomości z początków czwartej klasy z Polski już nie wystarczyły, część została przez ucznia zapomniana. Oczywiście zajęliśmy się matematyką systematycznie, kosztem geografii, bo czas na przyuczanie nie został zwiększony. Tym przykładem chciałam zobrazować niebezpieczeństwo zaniechania pomocy z jakiegoś przedmiotu, w którym uczeń czuł się pewnie i miał dobre wiadomości. Uczeń musi rozwijać się w każdej dziedzinie, a nawet 30 minut w tygodniu pozwoli nauczycielowi zachować nad tym kontrolę.

Klasy 7 – 9, czyli odpowiednik polskiej szkoły gimnazjalnej. Z uczniami w tym wieku pracuje się inaczej niż z klas 1 – 6, ponieważ ich język ojczysty jest już w dużym stopniu ukształtowany. Uczniowie w tym wieku uczą się nowego języka w taki sam sposób jak dorośli, umieją pracować ze słownikami oraz znają angielski i najczęściej rozpoczęli naukę jeszcze jednego obcego języka. Wprowadzenie takiego ucznia do klasy przygotowawczej, bez dostępu do lekcji angielskiego oraz bez przyuczania po polsku jest najgorszym rozwiązaniem. Z góry skazuje się takiego ucznia na utratę roku nauki, bo na tyle przewiduje się pobyt w klasie przygotowawczej, aby zdobył podstawy języka szwedzkiego.

Uczeń A6, który przeprowadził się do Szwecji latem ubiegłego roku, powinien rozpocząć w Polsce gimnazjum, czyli tutejszą klasę siódmą. Umieszczony został w klasie przygotowawczej, w której lekcje trwały od 8.30 do 13.00, z czego 1,5 godziny to przerwy. (Uważam, że jest to zbyt krótki szkolny dzień dla ucznia w tym wieku.) Uczniowi przydzielono 160 minut przyuczania po polsku, rozdzieliliśmy je na 80 minut matematyki i 80 minut przedmiotu „ podstawy nauk społecznych”, tzw. SO. Ponieważ uczeń przynależał oficjalnie do konkretnej klasy siódmej w jednej ze szkół w gminie, współpraca z wychowawcą i nauczycielami tych przedmiotów nie stanowiła problemu, mało tego, układała się bardzo dobrze. Otrzymałam szczegółowy plan pracy na cały termin z obydwu przedmiotów, uczeń pisał wszystkie sprawdziany z matematyki tak jak uczniowie z jego klasy. Ten drugi przedmiot był nauczany tylko po polsku, ale uczeń uczył się szwedzkich kluczowych słów dla omawianego tematu. Po trzech miesiącach weszliśmy w następny etap, a mianowicie 4 dni w tygodniu uczeń dołączał do swojej klasy po zakończeniu zajęć w klasie przygotowawczej. Dzięki temu, raz w tygodniu mógł mieć angielski. Ponieważ wszystko funkcjonowało, a uczeń robił duże postępy w języku szwedzkim, po kolejnych trzech miesiącach uczeń zaczął przebywać ze swoją klasą jeden cały dzień. W tym momencie zauważyliśmy, że zabrakło nam przynajmniej dwóch godzin przyuczania po polsku, godzin, które powinny być przeznaczone na przedmioty przyrodnicze, tzn. chemia, fizyka, biologia. W dniu, w którym uczeń przebywał cały w szkole, ze swoja klasą, były zajęcia laboratoryjne z tych właśnie przedmiotów. Uczeń nie miał w Polsce ani fizyki, ani chemii. Ponieważ dyrektor szkoły nie przydzielił większej ilości godzin na przyuczanie, musieliśmy zrezygnować z matematyki (ale i tak tłumaczyłam wszystkie sprawdziany) i zająć się chemią, fizyką i biologią. Mieliśmy do nadrobienia cały semestr jesienny no i tematy bieżące. Szło bardzo opornie: dużo nowych słów, a oprócz tego trzeba było się uczyć o prądzie, obwodach elektrycznych, kwasach, zasadach itp. W tym roku szkolnym uczeń ma taką samą ilość godzin przyuczania po polsku, ale nie dzielimy tego czasu na przedmioty. O tym, z czym pracujemy decyduje aktualna potrzeba ucznia: potrafimy przez dwa tygodnie pracować z jednym tematem, a czasami w jednym tygodniu pracujemy z czterema różnymi przedmiotami, bo np. planowany jest sprawdzian z wiedzy o gospodarstwie domowym. Omawiając sytuacje tego ucznia chcę opowiedzieć o nauce języka angielskiego. Któregoś razu, na moją lekcję z tym uczniem, przyszła nauczycielka języka angielskiego i poprosiła mnie o pomoc w ocenie sprawdzianu tego ucznia. Jednym z zadań było tłumaczenie z angielskiego na szwedzki. Nauczycielka powiedziała: „ zanim ocenię ten sprawdzian, muszę być pewna, że on rzeczywiście nie wie, co to znaczy po angielsku”. Uczeń mógł wtedy dokonać tłumaczenia z angielskiego na polski, a ja przetłumaczyłam na szwedzki. Dopiero teraz mógł nauczyciel ocenić sprawdzian. To, że uczeń nie umiał przetłumaczyć na szwedzki nie znaczyło, że nie znał znaczenia tych słów po angielsku. I tak jest do dzisiaj: uczeń może pisać odpowiedzi do zadań po polsku. Ostatnio z biologii było podobnie, tzn. część sprawdzianu uczeń napisał po polsku i nauczyciel poprosił mnie o pomoc. Jak to określił: niepotrzebnie uczeń by się skupiał na języku szwedzkim, chodzi przecież o temat z biologii.

Ten uczeń nie stracił żadnego roku szkolnego z powodu zmiany kraju zamieszkania. Na koniec semestru jesiennego ósmej klasy otrzymał oceny ze wszystkich przedmiotów, było nawet kilka czwórek. Tylko życzyć sobie, aby tak dalej.

Tak wygląda sytuacja większości nowo przybyłych uczniów dzisiaj. Czy coś się zmieni w najbliższym czasie?

Oto niektóre z przygotowanych i proponowanych przez Urząd d/s Szkolnictwa zmian w zakresie nowo przybyłych uczniów:

Cel: Każdy nowo przybyły uczeń powinien najszybciej jako to jest możliwe uczestniczyć w regularnym nauczaniu, a pomóc mu w tym mają odpowiednie działania wspierające i opracowanie indywidualnego planu edukacji, których punkt wyjścia znajduje się w możliwościach i potrzebach ucznia.

Wytyczne (niektóre): Gmina powinna określić podjęte starania, zakres odpowiedzialności za nauczanie nowo przybyłych uczniów. Praca z uczniami powinna być regularnie rozwijana i podsumowywana. Szkoła powinna:

  1. przyjąć ucznia z dużymi oczekiwaniami i wyraźnie określonymi celami oraz postrzegać wiedzę i doświadczenia ucznia jako zasoby szkoły
  2. wspólnie z uczniem i jego prawnymi opiekunami zdiagnozować i udokumentować wszechstronną wiedzę ucznia oraz jego potrzeby z zakresu wsparcia i opieki
  3. dopatrzeć, aby uczeń miał dostęp do nauczania wszystkich przedmiotów, do których ma prawo
  4. zapewnić uczniowi możliwość wpływu na swoją edukację i jej strategię
  5. rozwinąć formy pracy w taki sposób, aby łączyć rozwój języka z nauką treści przedmiotów szkolnych

Jeśli te rekomendacje znajdą realizację w formie rozporządzeń, sądzę, że sytuacja nowo przybyłych uczniów poprawi się, również w małych gminach, gdzie nie ma nauczyciela języka polskiego. Rząd szwedzki proponuje pomoc przez Internet, ale na razie brak szczegółów organizacyjnych.

To propozycje ze strony władz szwedzkich. A co proponuje polski rząd?

W dokumencie MEN „Główne zamierzenia” powstałego w lutym tego roku  w punkcie trzecim pt. „Otwartość na świat polskiego systemu edukacji oraz aktywność obywatelska” wymienionych jest sześć działań, które jak rozumiem podejmie rząd Polski z myślą o Polakach nie mieszkających w Polsce (tymczasowo lub na stałe). Niepokoi mnie jeden fakt: 19 lutego oglądałam w telewizji konferencję prasową minister Hall i m.in. wiceministra Krzysztofa Stanowskiego, na tej konferencji minister Stanowski mówił o języku polskim jako języku ojczystym, natomiast w dokumencie „Główne zamierzenia” nie ma tych słów, tzn. ani razu nie użyto określenia język ojczysty, natomiast pojawił się egzamin poświadczający znajomość języka polskiego młodzieży kończącej szkoły w innych systemach edukacji. Jestem pełna obaw, że pod wpływem silnego ośrodka z Uniwersytetu Jagiellońskiego, polskie dzieci młodzież będą się uczyć języka polskiego jako obcego. Są już pierwsze „jaskółki”: w Londynie powstanie Szkolny Punkt Konsultacyjny”.

copyright Ewa Rybacka, kwiecien 2008

 

Projekt "Arabska kultura kiedyś i teraz w Europie"

VastervikGVid Västerviks Gymnasium pågår ett kulturprojektarbete "Arabisk kultur för och nu i Europa". Eleverna som deltog i projektet reste till Andalusien i södra Spanien och där spelade de in en film på 18 minuter "Convenincia, Del 1" . Filmen är på svenska och kan användas i undervisningen på högstadiet samt gymnasiet i SO-ämnen. Den presenterades på rikskonferensen för modersmålslärare i arabiska år 2009. För att finansiera inspelningen av den andra delen finns filmen att köpa i full format till alla intresserade skolor.

Więcej …

Włącz Polskę!

WlaczPolske

Prez. Komorowski...

prezydent-dla-mlodych

Kultura w sieci

kula

Serwis Ministerstwa Kultury i Dziedzictwa Narodowego, który pozwoli dzieciom na poznanie POLSKI jako ciekawego miejsca ... z bogatą kulturą i sztuką ... ale też ciekawą historią, tradycjami, dziedzictwem... miejsca, które warto odkryć. Polecamy!

Baza jęz polskiego

bnd-drzewo


Zasoby PCN

pcn